wtorek, 18 maja 2010

Zęby i zabawki.

Po kolei. Po pierwsze ostatnio przez dłuższy czas bolała mnie buzia. Marudziłem strasznie, płakałem, próbowałem rękami wyjąć to coś dziwnego, co mnie tak bolało. Mama przeżywała strasznie. Najbardziej wtedy, kiedy dostałem temperatury. No i mama miała rację, taka gorączka to nic fajnego. Czułem się słaby, smutny i zły. W końcu trochę boleć przestało i wtedy mama się ucieszyła, bo mi ząb wyszedł. Co ja niby mam robić z tym zębem to nie wiem, ale rodzice się cieszą, więc cieszę się i ja. Teraz podobno wychodzi mi drugi, mama już się podnieca, bo go widzi, a mnie znowu swędzi. Już nie jest tak źle jak poprzednio, bo wiem, czego się spodziewać. Niemniej jednak boli, swędzi i w ogóle nie jest za dobrze. Ktoś wie, jak długo to potrwa?
Po drugie zaprzyjaźniłem się dość konkretnie z zabawkami. Mama kładzie mnie na kocu i daje jakiś taki pałąk z różnymi ciekawymi rzeczami. Mogę je dotykać, potrząsać nimi, walić w nie, a one wtedy wydają takie fajne dźwięki. No i przy okazji nauczyłem się przekręcać. Przekręcanie nie jest takie fajne, bo na razie umiem tylko z pleców na brzuch, a z powrotem to już nie, zaś leżenie na brzuchu nie jest moją ulubioną pozycją. Wprawdzie staram się przesuwać, co muszę z kolei robić na brzuchu, ale że nie wychodzi mi to zbyt zgrabnie (ręce nie chcą ze mną współpracować i się przesuwać) to strasznie szybko mnie to denerwuje. Ostatnio mama postawiła moje nogi na podłodze i kazała iść. Niby jak mam to robić??? Trzymała mnie i pokazywała: „Teraz jedna noga do przodu, teraz druga.” No to jak już wytłumaczyła to pojąłem i faktycznie nagle zacząłem się przemieszczać. Trochę się pośmiałem, bo miło tak było iść. Widok się szybko zmieniał, tata na mnie czekał i coś do mnie mówił. Było przyjemnie, jednak na dłuższą metę to jednak męczące. Na razie wolę leżeć albo przemieszczać się na rękach czy w wózku.
Mama zaczęła mnie kąpać w wannie. Na razie niezbyt mi się podoba, bo widzę wokoło tylko białe ściany. Nie mogę sam siedzieć, więc dla mnie to żadna radocha, bo ta wanna to strasznie duża jest. No ale mama mówi, że w wanience za bardzo się kręcę i rozlewam całą wodę. Tak właśnie zawędrowałem do wanny. Może jeszcze się do niej przekonam, na razie nie wyrażam zachwytów.
Ostatnio mam szlaban na spacery. A co ja takiego zrobiłem? Mama powtarza, że pogoda niedobra, że deszcz pada, wiatr wieje, nieładnie jest. Podejrzewam, że nie chce jej się wychodzić, bo ja nie jestem z cukru i bym się nie roztopił. No ale na razie muszę mamie ulegac, bo jest starsza i mądrzejsza… powiedzmy. Na razie wklejam zdjęcie z wizyty u cioci Justyny, u której byliśmy ostatnio. Też padało, a mamie jakoś to nie przeszkadzało. Dziwne.