środa, 1 czerwca 2011

Lato.

Tak, przyszło lato i jest mi z tym świetnie. Nie muszę się w ogóle ubierać, wystarczy wyskoczyć na dwór w tym, co ma się na sobie. Wyskakuję bardzo często i to też bardzo mi się podoba. Najpierw rano z babcią, a potem po południu z mamą. I tak wlaściwie cały dzień na dworze, z krótką przerwą na drzemkę i obiad. Bo ja ciągle muszę drzemać, choćby pół godziny, inaczej jestem zmęczony i marudny. No ale skoro mama też lubi drzemać, to czego spodziewać się po małym dziecku. Najfajniejsze jest to, że ostatnio drzemię tak:



Ostatnio przyjechała do nas rodzina. Podobno z daleka. Ja tam nie wiem, jak daleko jest daleko. Dla mnie daleko jest do miasta, ale mama mówi, że to jeszcze wiele dalej. A właśnie do miasta zabrała mnie babcia z ciocią i wujkiem. Było super, biegałem po rynku i bawiłem się na placu zabaw, który ktoś (bardzo zmyślny ktoś) własnie tam ustawił z myślą o maluchach, którzy się tam nudzili. Ja się nie nudzę nawet bez placu zabaw, bo po rynku można biegac i biegać, ale w końcu też mam ochotę pojeździć sobie na rączym rumaku czy pozjeżdżać na zjeżdżalni. W ogóle lubię place zabaw, tam jest dużo rzeczy do zabawy.



Ostatnio również odkryłem radość oglądania bajek. Żadne tam dłuższe filmy ani nic takiego, ale taką krótką bajkę chętnie sobie zapodaję, a dokładnie to zapodaje mi tata albo mama. Najbardziej lubię bajki o pociągach i o kotach (może dlatego, że jednego mam w domu i bardzo go kocham). Pociągi są duże i ciekawe, a ostatnio mama kupiła mi ciuchcię i samochód strażacki. Odkryłem, że samochód strażacki też jest duży i ciekawy i lubię się nim bawić. W kąt poszły klocki i inne tego typu zabawki dla dzieci, teraz ważne są tylko auta.